JQuery Cycle Plugin - Fade In Image

Aktualności - Serwis informacyjny

Wołosi i ich dziedzictwo

W poszukiwaniu jedności gospodarczej i kulturalnej obszaru karpackiego. Wołosi i ich dziedzictwo.

 Tekst: Grzegorz Jawor -  referat wygłoszony na konferencji: "Carpathian Mountains at the heart of Europe" zorganizowanej przez AMBASADĘ RP w Rumunii w ramach polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej  w dniu 10 maja 2013 r. w Bukareszcie.

          To oczywiste, że jednocząca się Europa swoje wysiłki kieruje ku teraźniejszości i przyszłości, zaś z badań historyków wyłania się, ku przestrodze współczesnych, bezmiar nieszczęść będących skutkiem rozbicia politycznego naszego kontynentu, zwłaszcza konfliktów zbrojnych, rywalizacji na różnych polach, zniewalania poszczególnych państw i narodów. Takie pesymistyczne spojrzenie nie jest jednak do końca słuszne. Badacze przeszłości sporo swojego intelektualnego wysiłku poświęcają ukazywaniu wydarzeń i procesów, których skutkiem było przełamywanie, zarówno w sferze politycznej jak również społeczno-gospodarczej i kulturalnej, lokalnych partykularyzmów i tym samym tworzenie mniej lub bardziej trwałych więzi o ponadnarodowym charakterze.

    Podobne refleksje nasuwają się również w przypadku obszaru, dla którego elementem geograficznie wspólnym są poszczególne pasma górskie Karpat. Na wstępie trzeba stwierdzić niesłuszność obiegowego przekonania jakoby góry czy wielkie rzeki stanowiły w przeszłości niemożliwą do pokonania dla społeczności ludzkich barierę. O ile często wyznaczają granice polityczne, o tyle nigdy nie były istotną przeszkodą dla przenikania przez nie ludzi i idei. Taką unikalną wartością dla naszego regionu pozostaje jeszcze ciągle na pewnych obszarach żywa, na innych zaś przywracana do istnienia, głównie dzięki inicjatywom lokalnych społeczności i grup zapaleńców wspólna, wysokogórska kultura pasterska. Jej istnienie zauważono już w XIX wieku, zaś wędrujący wówczas po szlakach górskich etnografowie niejako ze zdziwieniem odkrywali elementy wspólne, łączące społeczności góralskie egzystujące w różnych częściach rozległych Karpat. Zainicjowane wówczas poważne badania tego fenomenu są kontynuowane do chwili obecnej, zaś niemal każda nowa praca naukowa przyczynia się do wzbogacenia obrazu omawianego zjawiska. Liczni autorzy wskazywali więc na kultywowane również obecnie wspólne elementy obyczajów, stroju ludowego, muzyki oraz wierzeń mieszkańców Karpat.  Doszukiwano się również podobieństw w wytworach kultury materialnej. XIX-wieczni entuzjaści tej tematyki, często bez odpowiedniego przygotowania naukowego, starali się nawet dowodzić odmienności antropologicznej górali w porównaniu z mieszkańcami sąsiednich, niżej położonych obszarów. Sformułowali również tezę o odrębnej konstrukcji psychicznej oraz swoistych, charakterystycznych tylko dla mieszkańców Karpat postawach życiowych i systemie wartości.

         Naturalną konsekwencją tych spostrzeżeń było pytanie o genezę zjawiska jedności kulturowej mieszkańców Karpat. Zanim przejdę do omówienia wniosków wynikających z analizy źródeł historycznych, warto na chwilę zatrzymać się nad rozważaniami językoznawców. Ich badania, bazujące zarówno na analizie nazw karpackich miejscowości oraz elementów krajobrazu naturalnego (to znaczy nazw szczytów górskich, rzek, strumieni itd.) oraz słów pospolitych, występujących w różnych gwarach góralskich, stanowią ważne argumenty w dyskusjach prowadzonych przez historyków. Językoznawcy odnaleźli setki słów niewątpliwie romańskiego pochodzenia na obszarach Polski, Słowacji, Ukrainy a nawet czeskich Moraw. Ta konstatacja stanowi ważny argument dla uczonych uznających słuszność tezy, że u genezy współczesnych, wspólnych elementów kultury karpackiej leżą dawne migracje ludności, biorące swój początek z terenów rumuńskich.

         Budowanie tezy wywodzącej jedność kulturową Karpat jako konsekwencji wędrówek mieszkańców Mołdawii, Wołoszczyzny czy Siedmiogrodu, zwanych na obszarach słowiańskich Wołochami, w oparciu o wyżej przedstawione argumenty, spotkało się z gwałtowną krytyką wielu historyków. Wskazywali oni, że nie można w oparciu o niemal współczesne naszym czasom źródła (obyczaje ludowe, język) budować hipotez odnoszących się do odległej o połowę tysiąclecia przeszłości. Ponadto identyczność poszczególnych elementów kultury w różnych etnicznie środowiskach niekoniecznie wynika z napływu obcych osadników. Mogą być one skutkiem egzystowania odległych terytorialnie społeczności w podobnych warunkach i realiach geograficznych, mogą też wynikać z pośrednich zapożyczeń. Owe podobieństwa to także wynik oddziaływania instytucji nadrzędnych (państwowych lub kościelnych), propagujących wśród poddanej im ludności pożądane postawy i elementy kulturowe. Zwolennicy tej tezy twierdzą, że ukształtowanie jedności Karpat to nie skutek dawnych migracji wołoskich, a w znacznym stopniu podlegania przez kilka stuleci większości obszarów górskich jednej władzy państwowej, czyli monarchii habsburskiej.

         Te wątpliwości rozprasza analiza średniowiecznych źródeł pisanych, pochodzących z XIV i XV stulecia. Jej wynikiem jest wniosek o istnieniu silnego nurtu kolonizacyjnego obejmującego stopniowo całe Karpaty i przyległe do nich krainy, niewątpliwie inicjowanego przez imigrantów pochodzących z terenów rumuńskich. Zasiedlanie gór przyjęło nowe ramy organizacji gospodarczej i społeczno-prawnej powstających wtedy osad wiejskich, zwane prawem wołoskim (ius Valachorum). Na Słowacji i Morawach powstawanie takich osad łączyło się z przybyciem nowych ludzi określanych w źródłach jako „obcy Wołosi” (Valachi extranei lub Walachi de partibus extraneis). Pamięć o tych wędrówkach była trwała, skoro jeszcze w połowie XVIII w. na Śląsku Cieszyńskim przodków mieszkańców okolicznych wsi założonych w XVI w. na prawie wołoskim wspominano jako emigrantów przybyłych z krajów romańskich przez Siedmiogród. Z kolei wchodzące w skład królestwa Polskiego obszary Małopolski a także Rusi Czerwonej (obecnie zachodnia Ukraina) zasiedlane były z dwóch kierunków: z Mołdawii oraz węgierskiego wówczas Siedmiogrodu wraz z komitatem Maramuresz i okręgiem Munkacz (Ruś Zakarpacka).

Ograniczone ramy czasowe mojego wystąpienia powodują, że ograniczę się w tym miejscu do podania kilku charakterystycznych informacji źródłowych dotyczących tych wędrówek, zaś zainteresowanego ta problematyką słuchacza odeślę do monografii mojego autorstwa, dostępnej w języku polskim i rumuńskim. W 1509 r. właścicielem osady Brzegi Dolne (starostwo przemyskie) na mocy przywileju królewskiego został IwonJanczowicz określony jakoSiedmiogrodzianin (Transilvanus) i jego brat. Ich ojcem był Stefan Jancz, zamieszkujący we wsi Wajnag (Wonihowe), położonej na Zakarpaciu, niedaleko ujścia rzeki Terebli do Cisy. Również prości mieszkańcy wsi byli Wołochami - imigrantami z Węgier, ściągniętymi tutaj przez braci. W należącej do tego samego starostwa Smolnicy, nadanie godności kniazia (naczelnika wsi) w 1437 r., było nagrodą za ściąganie wołoskich (rumuńskich) osadników z Węgier, lecz nie sprecyzowano bliżej miejsca skąd przybyli. Takie przykłady można mnożyć. Z jednej strony dowodzą one napływu Rumunów na położone na północnych stokach Karpat obszary, lecz z drugiej nie pozwalają chociażby bardzo ogólnie ocenić skali tego zjawiska. Chociaż są dość liczne, dotyczą jednak zawsze przypadków pojedynczych osób bądź niewielkich społeczności zamieszkujących poszczególne osady wiejskie. Zupełnie inną wagę ma korespondencja dyplomatyczna prowadzona między hospodarem Bogdanem III Ślepym a królem Zygmuntem Starym. Wynika z niej, że ściąganie osadników zwłaszcza na graniczące z Mołdawią Podole i ziemię halicką (Ruś Czerwona) było akcją prowadzoną na szeroką skalę i dlatego wywołującą sprzeciw Mołdawian. W 1510 r. wniesiono skargę na pogranicznych starostów polskich, że ci nie wydają zbiegów z Mołdawii oraz wzywają tamtejszych chłopów do Polski oferując im szeroki zakres wolności (na wielką swobodę). Sprawa ta ciągnęła się w następnym roku. Wtedy wskazano pogranicznych polskich starostów, którzy w Mołdawii występowali w roli aktywnych organizatorów migracji: colones eius e Volachia evocant, status et signa libertatis erigendo. Ci mołdawscy imigranci kierowali się przede wszystkim w stronę pobliskiego Podola i Pokucia. Konsekwencją masowego przekraczania przez Mołdawian granicy był ich znaczny udział wśród zamieszkującej te tereny populacji, zaś językoznawcy znajdują szereg informacji o dawnej rusko – rumuńskiej bilingwie (jednoczesnym władaniu językiem ruskim i rumuńskim) na obszarze Pokucia.

          Liczne przesłanki źródłowe wskazują, że obok poczynań żywiołowych, migracje Wołochów były wynikiem zorganizowanej akcji kolonizacyjnej, prowadzonej przy pomocy Wołochów już od pewnego czasu osiadłych na nowych terenach, jednak utrzymujących więzi ze swoją starą ojczyzną. Pełnili oni rolę osób wyszukujących potencjalnych kolonistów wśród Wołochów mołdawskich czy siedmiogrodzkich, organizowali ich migrację przez granicę państwową oraz pomagali w osiedleniu się w nowej ojczyźnie. W zamian za poniesione trudy i koszty owi evocatori lub vocatori (czyli przywoływacze, wywoływacze), z reguły otrzymywali dziedziczne kniaziostwo (czyli godność naczelnika wsi i związane z nim uposażenie materialne). W tym miejscu należy podkreślić, wbrew obiegowym opiniom, że w nowej ojczyźnie oczekiwano nie tylko na Wołochów-chłopów i pasterzy, lecz także nobilów. W oddzielnej pracy ukazałem, że to dzięki wołoskiej, niezamożnej szlachcie (bojarom) władcy Węgier i Polski wzmacniali potencjał obronny swoich krajów, tworząc na najbardziej zagrożonych obcą agresją obszarach przygranicznych swoiste wołoskie okręgi wojskowe. Ich mieszkańcy dysponowali znaczną autonomią prawną, w zamian wykonując na rzecz państwa przede wszystkim powinności wojskowo-policyjne.

Dotychczasowe badania nie wskazały jednoznacznie przyczyny (lub przyczyn), które legły u podstaw migracji poszczególnych grup wołoskich. W zamian stworzono cały katalog możliwych ich powodów. Zwrócono uwagę, że liczne konflikty o władzę na obszarach Mołdawii i Wołoszczyzny powodowały opuszczanie tych krajów przez bojarów, reprezentujących interesy poszczególnych pretendentów do godności hospodarów, których zbiegi zakończyły się niepowodzeniem. Również narastający stale w ciągu XV-XVI wieku nacisk turecki miał sprzyjać takim decyzjom. Z kolei w węgierskim wówczas Siedmiogrodzie bojarzy wołoscy spychani byli do roli ludności służebnej, obok obowiązków wojskowych wykonywali oni powinności plebejskie, łącznie z niewielkimi pańszczyznami. W przypadku ludności pospolitej podstawową przyczyną jej migracji miał być wzrost demograficzny populacji, wymagający stałego zwiększania stad a tym samym poszukiwania nowych pastwisk. Ponadto i w tym przypadku należy rozważyć jako czynniki ułatwiające podjęcie decyzji o migracji: najazdy tureckie i tatarskie, niepokoje społeczne w XV-wiecznym Siedmiogrodzie (powstania chłopskie), niski status społeczny Wołochów w miejscowym społeczeństwie, wreszcie wzrost zainteresowania wielkiej własności wyżej położonymi obszarami w tej krainie a tym samym usuwaniem stamtąd pasterzy.

Zasadniczym problemem pozostają przyczyny, dla których osadnictwo wołoskie odnajdowało sprzyjające warunki do szerzenia się poza obszarami rumuńskimi. Nie ulega wątpliwości, że czynniki o tym decydujące miały charakter gospodarczy. Specyfika warunków naturalnych panujących na obszarach górskich powodowała, że ich kolonizacja w oparciu o wypracowany na niżej położonych terenach model osad wiejskich z dominacją zajęć rolniczych, nie mógł zostać tutaj zastosowany. Nie była bowiem możliwa radykalna zmiana sposobu życia ludzi zamieszkujących dotąd obszary położone nie wyżej jak 350-400 m n. p. m.. Poza nielicznymi enklawami, wysokość uzyskiwanych w górach plonów nie zapewniała samowystarczalności żywnościowej, nie mówiąc już o nadwyżkach potrzebnych do pokrycia obciążeń na rzecz właściciela wsi, kościoła i państwa. Podejmowane od XIII w. w różnych rejonach Karpat próby kolonizacji rolniczej obszarów położonych powyżej linii 500 m n. p. m., mimo licznych zachęt i ulg, często nie powiodły się. W opinii współczesnych ograniczenie zajęć rolniczych wynikało z kilku przyczyn. Zwracano uwagę na krótki okres wegetacyjny, uniemożliwiający uprawę zbóż ozimych. Tak twórcy pochodzącego z 1568 r. inwentarza starostwa samborskiego (Ruś Czerwona) tłumaczyli dominację na tym terenie osad wołoskich. Jan Długosz, opisując 100 lat wcześniej warunki naturalne panujące w okolicach Czorsztyna (Małopolska), zwrócił uwagę nie tylko na długie i mroźne zimy skracające czas pracy rolników, ale też na jałowe, nieurodzajne gleby górskie. Mimo upływu wieków, również obecnie są to główne przeszkody w rozwoju rolnictwa na omawianych obszarach.

Trudności wynikające z krótkiego okresu wegetacji roślin, w XIV – XVI w. pogłębiało dodatkowo zjawisko występującego wówczas znacznego i długotrwałego ochłodzenia klimatu. Zwłaszcza w rejonach podgórskich przemiany te mogły mieć szczególnie dramatyczny przebieg. Nie jest pewne, w jakim stopniu liczne informacje źródłowe z XV-XVI w. o upadku starszych, lokowanych na prawie niemieckim wsi rolniczych w górach, to skutek owych przemian klimatycznych,  a w jakim rozeznania  w miejscowych realiach. Takie osady na terenie Małopolski i Słowacji, jeśli przetrwały, to tylko dzięki wymianie ludności i zmianie ich dotychczasowego profilu gospodarczego. Typowym przykładem jest sytuacja w spiskiej wsi Jakubany (na południe od Starej Lubowli). W 1492 r. została ona opuszczona przez rolników: Słowaków i Niemców, a ich miejsce zajęli Wołosi, prowadzący wypas owiec w okolicznych lasach i posiadający tam koszary (miejsca chronienia bydła). Z kolei w małopolskiej Królowej, nadanej przez króla Zygmunta Starego w 1544 r.: sołtysowi i rolnikom rodu wołoskiego, jej poprzedni mieszkańcy sprzedali Wołochom swoją ziemię. Podobne przykłady można mnożyć.

Wbrew obiegowym opiniom, już w okresie średniowiecza Wołosi nie byli wyłącznie wysokogórskimi pasterzami, nie ma też dowodów na prowadzenie przez nich koczowniczego stylu życia. Hodowla pozostawała zajęciem podstawowym, i tak jak ma to jeszcze miejsce obecnie, prowadzono ją albo w pobliżu stałych, wielosezonowych osad wiejskich, albo też poprzez wysyłanie drużyn pasterskich wraz ze stadami na odległe pastwiska górskie (stąd średniowieczna geneza redyku). Mieszkańcy osad wołoskich łączyli gospodarkę rolną z pasterską, zaś wzajemne proporcje miedzy tymi zajęciami zależały od warunków naturalnych, w jakich funkcjonowała wieś. Na obszarach górskich dominowały więc zajęcia pasterskie, zaś na niżej położonych terenach zajęcia rolnicze pełniły istotniejszą rolę. Cecha typową dla profilu gospodarczego osad wołoskich było też wykonywanie zajęć rzemieślniczych, zwłaszcza na wysokim poziomie stały związane z obróbką drewna, skóry czy kowalstwem. Zapewne właśnie w niezwykłej umiejętności dostosowania wzajemnych proporcji między zajęciami pasterskimi, rolniczymi i rzemieślniczymi do miejscowych warunków naturalnych i oczekiwań zwierzchności dworskiej należy upatrywać źródeł sukcesów kolonistów wołoskich w zasiedlaniu nieatrakcyjnych dla klasycznych rolników obszarówZ punktu widzenia posiadaczy ziemi na obszarach podkarpackich zakładanie wsi wołoskich było jedynym dostępnym sposobem zwiększenia dochodów z tych zwykle nieurodzajnych terenów. Nie ulega wątpliwości, że właśnie dlatego Wołosi mogli rozprzestrzenić się na tak rozległych obszarach.

Mimo, że te transkarpackie wędrówki nigdy nie ustały, to w ciągu XVI wieku straciły na znaczeniu, zaś lokacje nowych osad na prawie wołoskim były coraz częściej dziełem miejscowej ludności, która szybko włączyła się w ten nurt kolonizacyjny. O ile inicjatorami powołującymi do życia nowe wsie na prawie wołoskim w XVI w. były często osoby wywodzące się ze starych wsi, zasiedlonych przez etnicznych Wołochów, to ich mieszkańcami była już ludność miejscowa (słowiańska).   Sami Wołosi          szybko tracili poczucie odrębności etnicznej, wtapiając się na skutek skomplikowanych procesów asymilizacyjnych i adaptacyjnych w miejscowe otoczenie. Coraz częściej słowo „Wołoch” zaczęło oznaczać każdego mieszkańca osady lokowanej według tego obyczaju prawnego, bez względu na jego przynależność narodową. Z kolei na Morawach i Słowacji w XVI-XVIII w. był nim każdy pasterz-właściciel owiec albo ktoś, kto jeszcze do niedawna nim był.

Bycie Wołochem, mówiąc z pewną przesadą, stawało się na obszarach karpackich specyficznym stylem życia, bez względu na etniczne pochodzenie, język i wyznanie religijne mieszkańców gór. Inny sposób eksploatacji gospodarczej przestrzeni niż w przypadku rolników a zwłaszcza uprzywilejowanie prawne owych Wołochów powodowało podtrzymywanie przez nich tradycji odrębności i często postaw separatystycznych zwłaszcza wobec rolników. W tym miejscu należy wyjaśnić, że najbardziej czytelnym elementem prawnego uprzywilejowania mieszkańców wsi wołoskich był brak obowiązku wykonywania pańszczyzn na rzecz właściciela wsi-powinności niezwykle uciążliwej i powszechnie świadczonej przez rolników. Szerszy był tez zakres wolności osobistej Wołochów, manifestujący się zwłaszcza prawem swobodnego przemieszczania się i opuszczania wsi bez zgody właściciela.

Na podstawie moich dotychczasowych rozważań można sformułować kilka ważnych wniosków:

- słowo „Wołoch” na obszarach pozarumuńskich dość dynamicznie zmieniało swoje znaczenie. W XIV-XV w. oznaczało przybysza z obszarów zasiedlonych przez etnos rumuński, a więc miało konotacje etniczne. Później oznaczało każdego, bez względu na jego pochodzenie, jeśli zajmował się pasterstwem lub zamieszkiwał wieś rządzącą się prawem wołoskim.

- inny sposób zdobywania środków do życia oraz uprzywilejowanie prawne powodowały utrzymywanie się odrębności, a nawet postaw separatystycznych wobec sąsiadów-rolników. Dodajmy: nawet w sytuacji, gdy obie strony posługiwały się tym samym językiem i wyznawały taką samą religię

- wejście etnicznych Wołochów na nowe terytoria i tym samym nieuchronna konfrontacja z innym żywiołem etnicznym, zwykle, chociaż nie zawsze kończyła się wynarodowieniem przybyszów, rozciągniętym na czas życia kilku pokoleń. W moim przekonaniu, na wielu terytoriach karpackich wynikiem tego zderzenia się różnych etnosów, było powstanie licznych, nowych grup o charakterze etnicznym. To właśnie one do dziś przechowały w swojej kulturze wspomniane na wstępie mojego wystąpienia wątki romańskie czy szerzej bałkańskie. W ten sposób średniowieczne wędrówki wołoskie odcisnęły swoje piętno na współczesności. Nie ulega wątpliwości, że zachowanie tego unikalnego dziedzictwa odległej przeszłości, stanowi dla nas konieczność i ważne, chociaż trudne zadanie.  

Tekst: Grzegorz Jawor

Foto: Stare fotografie z Rumunii udostępnione przez Asociatia Trasnhumanta

Poprzednia strona



Made by All Tech Support - Konrad Kopeć


Home Page

Total visits: 9149963
Online right now: 2


Donate