JQuery Cycle Plugin - Fade In Image

Aktualności - Serwis informacyjny

Relacja z wędrówki - Ciobani są nadal szanowani cz.3

Ciobani są w Rumunii nadal szanowani  cz.3

Relacja z wędrówki na trasie Homorod  -   Mihail Viteaso

Tekst i foto: Adam Kitkowski

 

Jesteśmy kolejny dzień w drodze. Gorąco daje się we znaki, a i strumienie  mają mało wody. Vasili martwi się o stado, trzeba je napoić. Przystajemy, idzie zapytać tutejszych pasterzy o wodę. Krótka, serdeczna rozmowa – z daleka widzę uśmiechnięte twarze i gesty rękoma w kierunku, jakim powinniśmy iść. Nie podchodzimy, bo psy są groźne. - Takie mają być – poważnie mówi Cristin, który jest właścicielem trzech z pięciu  naszych psów. - A nasze nie są gorsze, widziałeś jak wczoraj broniły stada przed obcymi. – dodaje.

Schodzimy ze wzgórza, ciągle patrząc za siebie, bo na horyzoncie pojawiły się burzowe chmury. Wszyscy myślimy o tym samym, zdążyć przed deszczem,  rozpalić ognisko i zjeść kolację, dziś „gotuje” Wasili. Niestety nie ma wody w strumieniu. Z niedowierzaniem patrzy doświadczony pasterz i zastanawia się co robić. Z pomocą przychodzi nam właściciel  stada krów – Doru Şona. Możemy skorzystać z jego wodopoju – ma wodę ze studni. Proponuje, by rozłożyć obóz tu w dolinie, bo przy lesie jest niebezpiecznie. Nadstawiam ucha. Jesteśmy w rejonie, gdzie często atakują w nocy niedźwiedzie. Tu niedźwiedzi jest dużo, możecie do nich strzelać bez pozwolenia – mówi całkiem poważnie. Patrzę na moich towarzyszy i myślę z czego możemy wystrzelić do takiego napastnika?

 Ja mam nóż, Piotr ma nóż i ciupagę, ciobani kije pasterskie, chyba, że mają „coś” na wszelki wypadek w torbach…. Przypominam sobie rady, jakich udzielam turystom w Tatrach, gdyby spotkali na ścieżce brunatnego siłacza. Przypominam sobie wiadomości o Rumunii – dużo gór, dużo owiec i … dużo niedźwiedzi!

Tak jest ich ponad 6 tysięcy. W rozległych lasach Karpat rumuńskich występują niedźwiedzie o wadze do 400 kg i ponad 2,5 m długości. Dowodem na jakość pogłowia jest stale utrzymujące się przewodnictwo Rumunii na liście rekordów niedźwiedzia europejskiego. W trakcie polowań wiosennych istnieje duża szansa odstrzału kapitalnego niedźwiedzia. Rumunia jest jedynym krajem w Europie, gdzie nie ma zakazu polowania na te zwierzęta.  Polowanie odbywa się z zasiadki na (w większości) zamykanych, wygodnych wyżkach. Łowiska położone są w Karpatach południowych i wschodnich. Zgodnie z rumuńskimi przepisami bezpieczeństwa, myśliwemu zagranicznemu towarzyszy zawsze miejscowy doświadczony myśliwy; zna on doskonale warunki polowania w danym łowisku i wspiera gościa radą.  

Ale my nie jesteśmy zagranicznymi polowacami!!! Może być nieprzespana noc…  A co tam - myślę sobie - Bóg czuwa! Nad grzesznikami też?!?!

Szybko rozbijamy obóz. Wasili przyrządza ziemniaki z bryndzą, podrzucam mu gulasz angielski – będzie uczta, chyba, że burza popsuje nam plany. Zapraszamy „do stołu” Doru, gospodarza tego miejsca, ale on śpieszy się do domu. - Sunt din Polonia (jestem z Polski)  - mówię łamanym rumuńskim. Da, ştiu (tak, wiem) – odpowiada z  uśmiechem. Zastanawiam się, czy zrozumiał moją wypowiedź.  Życzy nam smacznego. Pytam go na odchodne (z pomocą mojego małego słowniczka) czy był w Polsce. Kiwa głową twierdząco i pokazuje na palcach , że jeden raz. – Zapraszam do Zakopanego, to też w Karpatach, a dokładnie w Tatrach – próbuję objaśnić gdzie mieszkam. Mulçumesc – odpowiada.

 Burza przeszła bokiem, trochę pokropiło, siedzimy przy ognisku i jemy ze smakiem. - Czy widział Pan w tej okolicy niedźwiedzia? Kiwa głową znacząco, że tak. - A czy dzisiaj w nocy może przyjść? (moje pytanie tłumaczy Cristi). Doru znowu potwierdza głową i mówi z pomagą – da. Dobrze, że nikt nie robi zdjęcia mojej gęby w tym momencie!

 Nowa fala ciemnych, gęstych chmur przypłynęła nad naszą polanę. Zaczyna ponownie kropić.  Namawiam Piotra, by w wypadku dużego deszczu skorzystali z mojego domku z tropikiem (mam nadzieję, że nie przemaka – ma blisko 20 lat!). - Mamy skóry i ciepłe kapoty ze skór, powinno wystarczyć – mówi Piotr. Wiem, że jest hardy, znam go nie od dziś. Twarda sztuka – jak się w Polsce mówi.

Ja, urodzony optymista, myślę, że jak zwykle - z dużej chmury mały deszcz!  A jednak kropi coraz mocniej , dokładam do ognia. Wcześniej Cristi i Wasili naściągali gałęzi z całej okolicy, mogą się przydać nad ranem, a noc jest długa. Ciobani układają się do snu, czyli kładą skóry na trawę, na swoje odzienie nakładają owcze futra i czapy. Takie stanowiska tuż przy owcach pozwalają na lekki, czujny sen. Ja rozkładam się przy ognisku, a psy – Breazu i Anca – tuż za moim śpiworem.  Pozostałe trzy bliżej owiec. Nasze stado spokojnie zapada w sen. Ciekawe czy będzie spokojna noc …? Jest dość ciepło, delektuję się herbatą z miętą, którą zebrałem po drodze.

Naopte buňa (mieliście okazję zajrzeć do słownika ?). Jeśli nie, to objaśniam – to znaczy dobranoc. Naopte buňa – odpowiada świat dookoła.

Ciągle kołacze mi po głowie myśl, czy „odwiedzą” nas niedźwiedzie ?!

c.d.n. 

Tekst i foto: Adam Kitkowski

Poprzednia strona



Made by All Tech Support - Konrad Kopeć


Home Page

Total visits: 7670059
Online right now: 2


Donate