JQuery Cycle Plugin - Fade In Image

Aktualności - Serwis informacyjny

"Pojonek ślebode" - jak zrozumieć wolność pasterza w jego codziennym życiu...

Idzie holom stary baca, obziyro sie na syćkie boki i cosik pod nosem mrucy. Podesek ku niemu – zdrówkom… Odpedzioł, ale nie stanon, ba idzie dalyj. Jo zaś krapkek sie zmiysoł – bo nie wiym cy iś ś nim, cy nie – ale posedek. Uślimy jus dość pore kroków – nie godomy nic… Bez cały tyn cas patrzem na niego, ciupage mo w ryncy staroświecko ryzowanom, kapelus wymascony, jus kupe roków bee mioł, portki zaś przyciymniały – widno, ze dłuzsy cas nosone. Gymba zaś zorano bruzdami roków, aly kielo w niej zycio – i kielo zolu, tego nie powie nik. Wej – spoźroł na sałas, lekućki uśmiech przelecioł po tyj zamyślanyj gymbie – pewnie cosik se zbocył – myślem.

Sukocie cegosik tutok? – pytom sie z cicha – a on jus starganym głosem i z lekućkim uśmiychem odpedzioł:

Wiys chłopce – sukom ślebody.

Jo zaś nie barz pojon o co tu idzie, ale słuchom co bee godoł dalyj. On zaś – nie wiym cy do mnie cy som ku sobie godo tak:

Idem se zbocyć, posukać swoje roki młode, kiek jesce juhasowoł i hańte kiek bacowoł. Może ostatni roz idem ku sałasowi posiedzieć, bok jus stary i cosik nie barz dobrze sie cujem. Hej!

Jesce dobrze wyglondocie – kas by ta – tak mu dokwalujem.

A on przyźroł sie mi doś dobrze i godo:

Hej! Chłopce! Kiek mioł  twoje roki myślołek ze zawdy tak bee, ze beem hipkoł po turniak jak kozica, gwizdoł jak świstok – ale sie minon hańtyn cas. Drzewiej jesce jak zek juhasowoł inse zycie było… haj! Pasło sie owiecki i nik drogi nie grodził, case sparli my sie ino z Luptokami co kcieli nom owce podebrać, aly ciupagi my mieli ostre a kości kwarde, tak ze musieli ustompić. Cłek był ślebodny, sytko sie w nim targało, ale roboty na sałasie było fest. Wylegować sie nie było casu – jako wej ci panowie – i wskozoł ik ciupagom ozłoconyk w słonecku. 

Hej! – jakiez to zycie choć ciynzkie, a piykne było. A wies pod koniec kiek jus bacowoł zacyno sie cosik psuć, z redyku na redyk ka indziej trza beło chodzić – nie beło jus placu dlo owiec w holak… haj! Wiys, jesce do dziś dnia słysem zbyrk kłapacy i gwizd juhasów, kie gnali owce do kosora, no – ale coz zrobić, kie taki cas przyseł…

Zesmutnioł, ścisył głos, ale w tyj kwili zaśpiewoł dziadkowskom, starodownom nutke

„W tyj Staryj Robocie

Na samiućkim scycie

Zakwitła leluja

Wy o niej nie wiycie”

 Jakoby sie kcioł otrzepać z tego syćkiego…

Podeślimy wej ku sałasowi, siedlimy na ławie hej. Siedzimy tak doś kwile zamyślani, zapatrzeni w przesłe casy – casy juhaski.

Nareście zacon gwarzyć o  zwykak zwionzanyk  z zyciem na holi, o calućkim swoim – bo jus pore przesłyk krzyzykach w zyciu. Wej pojonek  tom ślebode  do ftorej tak starzy cniom… i syćko jus beło jasne. Wej tyn baca włozył w mojom duse piykne ślebodne kwile juhaski i zol ku nim. Pojonek w tym syćkim jak straśnie Ci ftorzy ś nimi zwionzali zycie cniom za tymi casami.

Ale myślem ze ta juhasko śleboda nie narodzi sie jus w holak, ba kciołbyk coby sie rodziła w sercak młodych góroli. Kcem coby zawse bocyli hańte casy, może nie tak piykne jako to wej sie pise ale naskie – góralskie. Trza bocyć jako ojce zycie wiedli pod holami. Ze zawdy haw byli i my musimy bo my ik synami. Hej! Synami górskiej naskiej dziedziny!

 

Tekst: Andrzej Gąsienica Makowski – opowiadanie nagrodzone wyróżnieniem na Konkursie Literackim w 1972r. z okazji Wielkiego Redyku.

Komentarz:  W 1954r. powołany został do życia Tatrzański Park Narodowy. Ówczesne władze PRL kolejnymi ustawami dążyły do usunięcia owiec i górali z Tatr. Zaproponowano „tereny zamienne” do dziś dnia nie wskazane, a wypasy owiec skierowano do Pienin na Jaworki i w Bieszczady. W 1972 roku w maju w sposób uroczysty przeprowadzono 3-dniowy Wielki Redyk – podczas którego bacowie z Podhala przemierzali przez Szczawnicę w kierunku Jaworek i dalej na Bieszczady (o tym wydarzeniu napiszemy już wkrótce).  Wielkiemu Redykowi towarzyszyły festiwale, imprezy kulturalne oraz liczne konkursy i wystawy. Jednakże ani góralom ani przyrodzie całkowita eliminacja owiec z Tatr wychodziła na dobre. Na fali protestów sierpnia 1980r. i powstania Solidarności również tatrzańscy górale podjęli sprawę powrotu owiec na tatrzańskie hale i w 1981r. Redyk z Równi Krupowej wyruszył do Kuźnic i na Kalatówki.  Inicjatorami tego wydarzenia byli m.in. Franciszek Bachleda Księdzularz, Jan Pawlikowski, Jan Antoł, rodzina bacowska Staszli Furtków ze Suchego. Dziś na tatrzańskich halach kilku baców wypasa swoje stada m.in. w Dolinie Chochołowskiej,  Dolinie Kościeliskiej, na Rusinowej Polanie i na Kopieńcu.

Foto zdjęć archiwalnych: Mikołaj Baczyński

Na ostatnim zdjęciu baca z Doliny Chochołowskiej – Andrzej Gal-Zięba – odwiedźcie go koniecznie podczas letnich wędrówek po tej przepięknej tatrzańskiej dolinie.   

Poprzednia strona



Made by All Tech Support - Konrad Kopeć


Home Page

Total visits: 9757412
Online right now: 4


Donate