JQuery Cycle Plugin - Fade In Image

Aktualności - Serwis informacyjny

Na Walasku - Opowieść o Redyku Karpackim w Czechach

Pasterz jest wolnym człowiekiem w wolnej przestrzeni.

Jadę na spotkanie z Redykiem w Czechach. Poprad, Rużemberok, Żylina – mijam kolejne słowackie miejscowości. Na Spiszu tradycja pasterska nie przetrwała, ale na Liptowie tak. To z inicjatywy liptowskich baców Redyk przeszedł „symbolicznie” po słowackiej ziemi.

Pociąg jedzie wzdłuż Wagu, woda tej rzeki wpada do Morza Czarnego. Przesiadka w Puchovie i dalej na czeską stronę. Po południu docieram do regionu Valašsko, do Rožnova pod Radhoštem. Stąd kolega Józek zabiera mnie na przełęcz Pustevny. Ostatnie kilometry jedziemy krętą drogą mocno pod górę. Okazuje się, że jest to niewielka osada turystyczna w górach.

-Tu jest prawie koniec Karpat – mówi mój kompan dzisiejszej eskapady.

– Tak rzeczywiście, bo tylko „kawałek” w Austrii i koniec – dodaję, trochę zdziwiony.

– Co my będziemy robić, jak skończy się wędrówka Redykiem ? – zastanawia się z przekorą w głosie Józek.

 Idziemy w kierunku  Redyku, górską ścieżką przez las. Owce z pasterzami wyruszyły z Chlavatej i idą przez Martiniak na Pustevny. Od kilku dni sto sztuk rasy wałaskiej prowadzi Michał Milerski – hodowca z czeskiego Nidku, a z nim idzie Piotr Kohut i Cristi Suciu – pasterze karpaccy. Michał z dziada pradziada mieszka niedaleko Wisły, ale po czeskiej stronie. Po studiach zootechnicznych i doktoracie  pracował w instytucie genetyki w Pradze. Ale postanowił „zawiesić” karierę naukową i wrócić na ojcowiznę.

 – Moi rodzice wpisują się w mozaikę miejsca gdzie mieszkam. Mama Jadwiga – katoliczka, ojciec Adam – ewangelik. W domu mówimy po polsku, żona i trójka dzieci, a w urzędach po czesku. Chętnie wróciłem w rodzinne strony, mam 21 hektarów i 100 owiec, są to wałaszki – cyrkany. U nas w domu po wojnie były owce i krowy, ale na małą skalę. Z żoną jesteśmy członkami zespołu „Gorole”.

- Jak to się stało, że bierzesz udział w Redyku?

– Z Piotrem znamy się od wielu lat, zaproponował mi udział jeszcze  w ubiegłym roku i zgodziłem się. Jest to ciekawe przeżycie, ta świadomość, że wędrujemy tak jak kiedyś Wołosi. Miałem iść dwa dni, ale zanim owce przysposobiły się do wędrówki, to trwało trochę dłużej. Idę już dziesiąty dzień.

Patrzę na człowieka, który z naukowca stał się hodowcą i jest z tej zmiany zadowolony. Spokojny, pewny swojej życiowej drogi, głowa rodziny. Jakże dzisiaj trudno młodym ludziom dokonywać dobrych życiowych wyborów – szum informacyjny, brak filozofii w ścieżce edukacyjnej, zatruwanie umysłu nowinkami bez wartości, „niewolnicza” praca na spłatę kredytu. To powoduje frustracje, nerwice, pogoń za mirażem szczęścia. Jak trudno przekonać młodych, by uspokoili życie, szli w obranym kierunku krok po kroku, z refleksją dnia wczorajszego, z myśleniem o przyszłości. Ciężkie czasy dla tego pokolenia.

Redyk przyszedł na Pustevny. Czekają turyści, mieszkańcy Rożnowa, każdy chce zrobić zdjęcie z pasterzami. To już przedostatni dzień wędrówki przez góry, hale, połoniny, wioski … i pasterską tożsamość.

Przyglądam się tym trzem pasterzom – wolnym ludziom idącym przez wolną przestrzeń.

Jakże są podobni – spokojni, ale pewni siebie, otwarci na świat, ale zakorzenieni w regionalną tożsamość, pracowici, dbający o owce w dzień i w nocy, ale chętni do zabawy – śpiewu i tańca. Zazdroszczę tym ludziom tego „pasterskiego rytmu”, takiej osobowości.

Wicedyrektor muzeum z Rożnowa Dobromir Wilk zaprasza do środka na konferencję. Kelnerzy podają czeski „złoty napój’. Po kilku minutach sala zapełnia się. Przyjechali zainteresowani pasterstwem i Karpatami z różnych stron Czeskiej Republiki. Pierwszy wystąpił dr Langer, znawca architektury Karpat, przez wiele lat związany ze słowacką Orawą. Po nim Piotr Kohut, Lenka Kożdoniowa i Michał Milerski. Teraz pytania z sali do naszych gości – proponuje prowadzący. Wrześniowy wieczór stwarza dobry klimat spotkania.

Gdzie spaliście po drodze? Czy to samo stado szło przez wszystkie kraje? Jakie komendy wydaje pasterz owcom? Jak długo przygotowywany był projekt? 

Odpowiadał - nieco żartobliwie - Piotr, a z naukową powagą - Michał. Na koniec była prezentacja multimedialna „Redyk Karpacki 2013” z autorskim komentarzem Adama Kitkowskiego.

Idziemy do owiec. Są ogrodzone „plecionym” koszarem. Sposób wykonania tłumaczy Józek Michałek – szczypie się deseczki z pnia, a następnie wygina i przeplata przez dwie  żerdki. Nie potrzeba ani sznurka ani gwoździa. Kristi przygląda się z zaciekawieniem. Jest dość chłodno, zapowiada się księżycowa noc. Rano znów trzeba wstać, ale to już będzie ostatni „redykowy” poranek. Trochę żal, to były wspaniałe chwile. Doświadczaliśmy transhumancji w dawnym stylu. Józef Straka wspomina dzieciństwo i swojego ojca, który był też bacą.

- Nauczył nas wszystkiego, miał chęć powiedzieć o tradycji, wspomnieć dawne czasy.

Siadamy przed najstarszym schroniskiem na Walasku. Zbudowane z kamienia, rzetelnie. Dyrektor parku krajobrazowego Józef Jaskula opowiada o historii regionu. Pustevny to nazwa wynikająca z tego, że żył tu pustelnik w 2 połowie XVIII wieku. Nazywał się Cyryl. Z kolei hotele, te przed nami, projektował Dušan Jurkowi w 1891 roku. Prowadził spór o styl architektury w Karpatach m. in. ze Stanisławem Witkiewiczem. Te budowle są bardzo „eklektyczne” w swoim wyrazie.

Zapraszam jutro po śniadaniu na wycieczkę na górę Radogost, miejsce związane z misjonarzami Słowiańszczyzny – Cyrylem i Metodym – proponuje pan Jaskula.

Przyjmujemy zaproszenie. Czas na spoczynek.

Nawet Piotr skraca czas przepaski.

Minęła północ, Walasko też już śpi… c.d.n. 

 

Tekst: Adam Kitkowski

Foto: Józef Jaskula - więcej zdjęć na https://plus.google.com/photos/

Poprzednia strona



Made by All Tech Support - Konrad Kopeć


Home Page

Total visits: 9468156
Online right now: 2


Donate