JQuery Cycle Plugin - Fade In Image

Aktualności - Serwis informacyjny

Pasterz Kościoła w Tatrach - Wspomnienia w 30. rocznicę pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w Dolinie Chochołowskiej w 1983r.

Człowiekowi potrzebne jest piękno krajobrazu - powiedział o górach papież Jan Paweł II, podczas mszy św. w Nowym Targu 8 czerwca 1979 r. Mówił o Tatrach, które w ciągu dziesięcioleci wędrówek stały się „Jego górami".                                      

Karol Wojtyła, jako uczeń, później ksiądz, biskup i kardynał, wędrował po Beskidzie Żywieckim, Beskidzie Małym i Sądeckim, Tatrach, Gorcach, Pieninach, Beskidzie Niskim, Bieszczadach i Sudetach. Jako papież bywał częstym gościem w Alpach. Ale najbliższe sercu papieża były Tatry, a w nich - jak można sądzić po liczbie powrotów - dwa miejsca: Dolina Chochołowska oraz Wiktorówki na skraju Rusinowej Polany, z kaplicą „Królowej Tatr” - Matki Boskiej Jaworzyńskiej.

Wędrował po górach jako turysta i narciarz. Rzadko sam, najczęściej w grupce przyjaciół lub z młodzieżą. Od początku lat 50. i 60. w górach pojawiał się niemal każdego roku, latem i zimą. Jako papież powracał w polskie góry w 1983 i 1997, a w 2002 roku oglądał je z pokładu śmigłowca. Jan Paweł II był Honorowym Przewodnikiem Tatrzańskim, honorowym członkiem PTTK, Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego oraz Związku Podhalan.
     W wielu miejscach, które odwiedził w górach, jako przyszły papież, a potem już jako Ojciec Święty, dziś stoją kaplice, kapliczki, krzyże i tablice pamiątkowe. W Tatrach jest nawet turystyczny szlak papieski, prowadzący Doliną Chochołowską i Jarząbczą, oznaczony biało-żółtym kolorem.

„Wędrowanie młody Karol miał chyba we krwi. Być może tę skłonność odziedziczył po pradziadku Franciszku Wojtyle i dziadku Macieju. Obaj mieszkali we wsi Czaniec, położonej (...) w Beskidzie Małym. (...) Otóż zarówno pradziadek, jak i dziadek, byli stałymi przewodnikami kompanii pielgrzymów idących do Kalwarii Zebrzydowskiej (...), gdzie corocznie, w Wielkim Tygodniu, odbywa się misterium Drogi Krzyżowej" - pisze Stanisław Stolarczyk w książce „Hobby Jana Pawła II”.

Pierwsze wycieczki w góry, nie tylko w Beskidy, ale i Tatry, Karol Wojtyła odbywał najczęściej z ojcem, już w latach 30. XX w. Przyszły papież jeździł na nartach od najmłodszych lat. Prawdopodobnie już w gimnazjum miał własne „deski". Równie wcześnie zasmakował także hokeja, po którym na długo pozostał mu ślad nad okiem.
Na prawdziwą pasję narciarską i intensywne wędrówki po górach przyszedł czas dopiero pod koniec lat 40., kiedy Karol Wojtyła został wikariuszem w kościele św. Floriana w Krakowie. Podczas spotkań z młodzieżą pojawił się pomysł wspólnej wycieczki narciarskiej. Na przełomie lat 40. i 50. wędrował już z młodzieżą na dobre; pieszo i na nartach. Młodzież nazywała go "Wujkiem", żeby nie wywoływać dezaprobaty obcych, na widok księdza z plecakiem i bez sutanny.


”W Dolinie Chochołowskiej bywał od najmłodszych lat. (...) Później, we wczesnych latach 50. wraz z młodzieżą skupioną przy parafii św. Floriana w Krakowie. Jako biskup odwiedził Polanę Chochołowską w 1961 r. i wielokrotnie później, już jako kardynał. Stąd, często z ks. prof. dr hab. Tadeuszem Styczniem, robił narciarskie wypady na Grzesia i Rakoń" - pisał Stanisław Stolarczyk w czasopiśmie „Gościniec”. W Bieszczady ruszył pierwszy raz w 1953 r., potem w 1958 i 1963. "Był to chyba koniec lipca 1958 r., gdy już przebąkiwano o  bliskim wyniesieniu wciąż młodego jeszcze księdza do godności biskupiej. Spotkaliśmy się zupełnie nieoczekiwanie w bardzo pięknej scenerii: bieszczadzkiej połoninie - wspominała przed laty Irena Sławińska - Zgromił mnie jednak, gdy zaczęłam: wieść głosi, że ... Położył palec na ustach i wkrótce zanurzył się znowu w wysokie trawy. Samotną wędrówką do czegoś się przygotowywał, coś żegnał".

W roku otrzymania sakry biskupiej Karol Wojtyła oczywiście także był w Tatrach. W kwietniu odbył dwudniową wycieczkę narciarską z Zakopanego przez Halę Gąsienicową i Zawrat do Doliny Pięciu Stawów i Morskiego Oka. Jako biskup nadal jeździł na nartach i chodził po górach odrabiając - jak je sam nazywał - wielogodzinne „dniówki”. - „Czasami na gorczańskich polanach wstępował do pasterskich szałasów. Lubił pogwarzyć z góralami, napić się żętycy. Czasami siadał w blasku watry" - czytamy w Hobby Jana Pawła II Stolarczyka. „W czasie wędrówki ks. kardynał bywał często rozpoznawany przez przygodnych turystów, czy też rolników pracujących w polu. »Patrzcie idzie nasz kardynał« - słysząc te słowa uśmiechał się. Niekiedy zaczynał krótką rozmowę" - wspominał ks. Bronisław Fidelus w czasopiśmie „Wierchy”.

Będąc kardynałem Wojtyła wyjeżdżał na narty najczęściej do Zakopanego. Z Kasprowego Wierchu robił wypady na ulubioną Rusinową Polanę i Wiktorówki. "To właśnie tutaj od wielu lat modli się, medytuje, oddaje się zadumie" - pisał Stolarczyk. Ostatni raz przed wyborem na papieża, Wojtyła był na Wiktorówkach w styczniu 1978 r. Potem był jeszcze tylko dwa razy na nartach w Tatrach - w marcu i kwietniu. Jako kardynał ostatni raz wędrował po górach we wrześniu 1978 r. Kilkugodzinną pieszą wycieczkę, z Zawoi na przełęcz Krowiarki w pobliżu Babiej Góry, odbył z księżmi Tadeuszem Styczniem i Stanisławem Dziwiszem. Miesiąc później był już papieżem.
Podczas drugiej pielgrzymki do Polski, w 1983 r., Ojciec św. powrócił w Tatry. Odwiedził wówczas schronisko na Polanie Chochołowskiej, gdzie spotkał się z Lechem Wałęsą. Potem wyruszył na spacer do Doliny Jarząbczej. W czasie pielgrzymki w 1997 r. papież spędził w Tatrach dwa dni. 5 czerwca wyruszył śmigłowcem nad Babią Górę, Trzy Korony w Pieninach, zaporę w Czorsztynie, zamek w Niedzicy i Tatry. Odwiedził też Morskie Oko. Zaszedł do schroniska. W księdze pamiątkowej wpisał krótkie: „Szczęść Boże". W Tatrach leżał jeszcze śnieg, było chłodno i deszczowo. Następnego dnia wjechał kolejką linową na Kasprowy Wierch. "Benedicite montes Dominum" - Góry błogosławcie Pana - wpisał do księgi pamiątkowej Państwowych Kolei Linowych. Odwiedził też pustelnię św. Brata Alberta i siostry albertynki na Kalatówkach. „Na szlaku obecnej pielgrzymki od Dolnego Śląska przez Wielkopolskę do Małopolski, aż po Tatry, ponownie dane mi było podziwiać piękno tej ziemi, zwłaszcza piękno polskich gór, z którymi tak się zżyłem od czasów mojej młodości” - powiedział Jan Paweł II w słowie pożegnalnym na lotnisku w Balicach.

   

            „Tajemnicza” wycieczka do Doliny Chochołowskiej

Po objęciu najwyższej godności w Kościele Karol Wojtyła nie przestał kochać gór, ale długo musiał czekać na spotkanie z nimi. Nie zobaczył ich przez mgłę ze śmigłowca, krążącego nad Nowym Targiem w 1979 roku. Westchnął wówczas tylko: „A tak chciałem tym ceprom, przepraszam, naszym gościom z Rzymu ukazać urodę naszych gór". 

Jednak podczas następnej pielgrzymki, w 1983 roku, udało się zrealizować jego marzenie. W piękny, bezchmurny dzień śmigłowiec z Pielgrzymem wylądował na Siwej Polanie, położonej niedaleko szlaku do Doliny Chochołowskiej, 900 metrów n.p.m.  Karol Wojtyła bywał tu często jako wikary i kardynał.

W wyprawie tej, trzymanej do ostatniej chwili w tajemnicy, towarzyszyli mu ks. prof. Stanisław Nagy, ks. prof. Adam Kubiś, ks. Bronisław Fidelus, kard. Franciszek Macharski i oczywiście ks. Stanisław Dziwisz. Do schroniska dojechali samochodami. Po krótkim powitaniu papież spotkał się  z liderem zdelegalizowanego wówczas NSZZ  „Solidarność” - Lechem Wałęsą. 
       Potem Jan Paweł II założył turystyczne buty i wyruszyli do Doliny Jarząbczej. „Ojciec Święty (...) zszedł energicznie ze schodów schroniska i popularną drogą, dość stromo opadającą w dół, skierował się ku odbijającej paręset metrów innej ścieżce-dróżce, prowadzącej do Doliny Jarząbczej - wspominał ks. Nagy. - Tu mogę iść - mówił papież z uśmiechem - po prawdziwej górskiej drodze z kamieniami. W Castel Gandolfo są także ścieżki, ale wszystkie wytapetowane".

Przebywając w roku 1983 z oficjalną wizytą w Polsce - Papież Polak - Jan Paweł II przybył w dniu 23 czerwca na krótki wypoczynek do Doliny Chochołowskiej w Tatrach. Goszczony był w schronisku PTTK, skąd udał się w asyście towarzyszących mu osób na turystyczny spacer do Doliny Jarząbczej.                                     

W schronisku zdjął „wizytowe” buty, ubrał ciepłe skarpety i turystyczne buty, po czym szlakiem czerwonym wyruszył na pieszą wędrówkę. Po wyjściu ze schroniska udał się drogą w dół Polany Chochołowskiej, zatrzymując się przy szałasie pasterskim Andrzeja Zięby -Gala z Witowa, który bacował w tym czasie na Polanie Chochołowskiej. Wstąpił do szałasu, pozdrowił górali i powiedział, że w drodze powrotnej, jeszcze ich odwiedzi. Po krótkim odpoczynku - papież wraz towarzyszącymi mu osobami - wyruszyli dalej szlakiem czerwonym - drogą przez mostek, aż do Polany Wyżniej Jarząbczej. Tu przy zabytkowej kapliczce z 1872 r. towarzyszące papieżowi osoby pozostały w tyle, pozwalając Ojcu Świętemu samodzielnie i w skupieniu wędrować przez tą uroczą halę. Przy mostku na potoku Jarząbczym wycieczka stanowiła znów jedną grupę. Trasa biegła teraz drogą przez piękny świerkowy tatrzański las. Szlak stale pnie się choć łagodnie do góry. Papież rozmawia o górach i wspomina swoje dawne w nich wyprawy letnie i zimowe. W tym odprężonym nastroju wycieczka doszłaby aż na Trzydniowiański Wierch, gdyby nie uwagi osób pilnujących punktualnego odlotu Papieża do Rzymu. Postanowiono więc zawrócić. Wcześniej wybrano miejsce na końcowy odpoczynek. W lesie pod Jarząbczymi Szałasiskami, gdzie szlak czerwony zbliża się łagodną ścieżką do Jarząbczego Potoku, „rozbito" turystyczny biwak. Wśród kilku powalonych przez halny wiatr potężnych świerków, zatrzymano się. nad samą wodą rwącego górskiego potoku. 
Wyjęto z plecaka, który niósł ksiądz Bronisław Fidelus, kanapki, termosy z kawą i herbatą oraz jabłka. Posiłek spożyto na rozłożonym turystycznym stoliku, siedząc na składanych turystycznych krzesełkach.

 Odpoczynek trwał około pół godziny. W czasie posiłku Ojciec Święty powiedział: ,,...żebym tak mógł tu dłużej posiedzieć". Była w tym zawarta cała tęsknota do turystycznego bycia z naturą, ale zbliżał się czas odlotu i wkrótce ruszono w powrotną drogę. Przed opuszczeniem biwaku - Papież podszedł do rwącego potoku, pochylił się, zamaczał rękę w górskiej tatrzańskiej wodzie i przeżegnał się. 

Powrót nastąpił tą samą drogą. Ponownie wstąpiono do szałasu bacy Andrzeja Zięby- Gala, gdzie czekała już cała jego rodzina. Przed szałas wyniesiono ławy i zydle. Ojciec Święty usiadł na zydlu przed ławą zastawioną serem i oscypkami.Baca poczęstował gości oscypkiem i bundzem (masą serową, z której robi się bryndzę), co wywołało gwałtowny protest papieskiego medyka. Rozmowy toczyły się wokół życia górali na polanie i trudności z wypasem owiec. Od szałasu bacy Jędrzeja do schroniska PTTK wycieczka przeszła na skrót przez Polanę Chochołowską. Górale obdarowali Papieża oscypkami „na drogę do Rzymu". 

Górale, właściciele Wspólnoty Ośmiu Uprawnionych Wsi, do których należy Dolina Chochołowska - pragnąc upamiętnić pobyt papieża-Polaka w Tatrach, w miejscu jego odpoczynku i biwaku w Dolinie Jarząbczej zbudowali góralską kapliczkę. Na ogromnym głazie umieszczono także spiżową tablicę ze słowami Papieża: „Mogłem w dniu dzisiejszym spojrzeć z bliska na Tatry i odetchnąć powietrzem mojej młodości”, oraz dopisek: "Na to miejsce przybył Papież Jan Paweł II w dniu 23. V. 1983 r.". Natomiast nad krzyżem w drewnianej kapliczce umieszczony jest wyryty w desce napis: „Dziękujemy Ci Boże, że przysłałeś tu Ojca Św.” (uprawnieni wsi Ciche). Odcinek szlaku czerwonego z Polany Chochołowskiej na Trzydniowiański Wierch, którym szedł Jan Paweł II dodatkowo oznaczono jednym żółtym paskiem. Z czasem odcinek ten nazwano „szlakiem papieskim" i taka nazwa do dziś się pośród górali i turystów utrwaliła (przejście  całego „szlaku papieskiego” wynosi ok. 2godz. w obie strony).

Opracował: Adam Kitkowski

Poprzednia strona



Made by All Tech Support - Konrad Kopeć


Home Page

Total visits: 8134154
Online right now: 1


Donate