JQuery Cycle Plugin - Fade In Image

Aktualności - Serwis informacyjny

Miorita - Ballada pasterska o jagniątku

"Od rajskiej bramy

ścieżką w parowie

wiodą owieczki

trzej pastuszkowie..."


Tak zaczyna się znana wszystkim pasterzom w Rumunii - "Miorita" - Ballada pasterska o jagniątku - nasi trzej pastuszkowie dotarli szczęśliwie do granicy z Ukrainą, ich wędrówka nie skończyła się tragicznie jak w balladzie, znaleźli porozumienie i wspólnie będą razem paśli owce po połoninach, gdzie dołączą do nich ukraińscy bacowie. Zachęcamy jednak do zapoznania się z tekstem ballady - w niej zawarta jest istota pasterskiego żywota.

 

BALLADA PASTERSKA O JAGNIĄTKU

Od rajskiej bramy
ścieżką w parowie
wiodą owieczki
trzej pastuszkowie


Jeden z węgierskiej 
rodem krainy,
drugiego ojce
z gór Bukowiny,
a zasię trzeci
pomiędzy niemi
z mołdawskiej znowu
pochodzi ziemi.

Ów Bukowińczyk 
z węgierskim w zmowie
radzą i radzą,
aż jeden powie:
- oto sposobna
Bije godzina,
trzeba nam śmierci 
Mołdawianina!

A na to drugi:
- Bo jeno powiedz,
który z nas więcej 
pięknych ma owiec?
Kto junak tęższy
w pasterzy gronie
kto psy wierniejsze,
szybsze ma konie?

Słońce za góry
kryć się zaczyna –
Dziś zabijemy 
Mołdawianina!

A połonią
jagnie się błąka,
ani go kwietna 
nie bawi łąka,
omija trawkę
omija krzaczek,
w smętku i żalu
płacze i płacze…

Przyszedł pastuszek
i pyta słodko:
- Czemuś spłakana 
moja pieszczotko?
Może ci gorzka
trawka nad rzeczką,
a możeś chora,
moja owieczko?

- Żeń nas do lasu,
pastuszku miły,
tu się doczekasz
jeno mogiły!
Drogi mój panie,
porzuć te strony,
dobrego pieska 
weź do obrony.

W dalekim lasku
wyszukaj leże,
bo cię zabiją
wieczór pasterze!

- Jeśli masz oczy
jasnowidzące,
a ja mam umrzeć 
tu, na tej łące,
idź do pastuszka
z Węgier krainy,
idź do pastuszka
z gór Bukowiny – 
idź, ma owieczko,
tylko im powiedz – 
niechaj mnie grzebią
wśród moich owiec.

Niechaj w mogile 
w wieczorną ciszę
szczekanie moich
piesków usłyszę.

A ty, owieczko,
ty mi nad głową
w grobie fujarkę
połóż bukową;
fujarkę z kości,
co gra tak rzewnie,
złóż mi owieczko,
w trumiennym drewnie;
ażebym słyszał
ogniste dźwięki,
bzową fujarkę
włóż mi do ręki.

A kiedy wietrzyk
zagra na dudkach,
zbierze się owiec
trzoda cichutka,
na góry, lasy,
zielone hale, 
wypłacze swoje
skargi i żale, 
a ty im nutą
opowiedz rzewną,
żem się ożenił
z piękną królewną,
że na weselu 
niebieski gazda
kazał, by jedna 
spadła mi gwiazda,
że złote słonko
w parze z księżycem
kwietnym mi wiankiem
stroiło lice,
że mię jesiony
i drużki jodły
w ślubnym orszaku 
pod ręce wiodły,
że mi śpiewały
ptaszęce chóry,
i w szatach księżych
wysokie góry,
tysiące ptasząt
ćwierkało zgodnie,
a gwiazd na niebie
lśniły pochodnie…

A kiedy spotkasz 
w starym szałasie
moją matulę
w wełnianym pasie,
kiedy zobaczysz,
że moja mama
ze łzami w oczach
błąka się sama – 
i pyta wszędy 
spłakana taka,
czy kto nie widział 
syna junaka.
„Gdzie mój pastuszek,
gdzie mlecznolicy?

Ach, jego wąsik
jak kłos pszenicy,
a włosy jego
jak skrzydło kruka.
Gdzie się zapodział,
gdzie go odszukam?”

Kiedy zobaczysz
moją matulę,
zlituj się nad nią,
powiedz jej czule,
powiedz jej mową
cichą a rzewną,
żem się ożenił 
z rajską królewną.

Ale jej nie mów,
że z niebios gniazda
na mym weselu
upadła gwiazda,
że mię jesiony
i drużki jodły
w ślubnym orszaku
pod ręce wiodły,
że mi śpiewały
ptaszęce chóry
i w szatach księżych
wysokie góry,
tysiące ptasząt 
ćwierkało zgodnie
i gwiazd na niebie 
lśniły pochodnie.

 

Poprzednia strona



Made by All Tech Support - Konrad Kopeć


Home Page

Total visits: 8155887
Online right now: 2


Donate